sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 1

Budzik znów zadzwonił sprawiając, że tego dnia znowu będę śpiąca w szkole.
Ostatni dzień nauki, jutro zakończenie, a potem... Pa Pa Kraków!
Ubrałam się , zjadłam śniadanie i spakowałam torbę na ostatni tu trening z piłki nożnej z moja kochaną drużyną z którą wygraliśmy wszystko co się dało wygrać, przez co ustanowiłyśmy nowy szkolny rekord. 
Wyszłam z domu i na skrzyżowaniu ulic spotkałam koleżanki. Razem powędrowałyśmy do szkoły. Lekcje ostatniego dnia to kompletny LUZ!Ostatni był WF.
Weszłam na salę gdzie atmosfera była już gęsta. Wszystkie nie mogły a raczej nie chciały się pogodzić , że wyjadę. Zapewnienia , że będę pisać lub dzwonić nic nie dawały, jakbym mówiła do ściany.  Siatkówka. Jakby to był szok, że znowu gramy w Siatę. Kolejne moje "genialne" zagrania, serwy i podania doprowadzały nawet mnie do napadów śmiechu. Godzinę później przyszłyśmy na trening. O dziwo! Wszystkie obecne! wszystkie ! Bez wyjątku! Każda z nas! Grałyśmy na 100 % tak jak zawsze by były tego efekty! Byśmy były z siebie dumne! 
Zmęczone, zmachane marzyłyśmy tylko o prysznicu! O 17 umówiłyśmy się z dziewczynami na pizze , kino i spacery po Krakowie!
Ubrałyśmy się , przyszykowałyśmy i wyszłyśmy "na miasto"
-A pamiętacie jak... A pamiętacie gdy ... A on wtedy! - tak własnie wspomnieniowo minął nam ten miły ciepły wieczór! Gdyby nie te komary... Ehhhh NIENAWIDZĘ!
Gdy o 20 byłam już w domu spojrzałam przez okno, na zapakowane kartony i prawie pusty pokój. Jedna łza popłynęła a za nią jakby wzięły przykład reszta. To koniec jakiegoś etapu życia, tam będę jak każda inna. Nie będę budziła zdziwienie gdy będę mówić , że jestem z Piły. Tam będę zwykłą Amelką , która przyjechała z większego miasta by uczyć się w mniejszym- jak już to tylko to będzie wzbudzać zdziwienie!
Tylko. 
-Amelia?- zapytała mama
-Tak?
-Gotowa? Jutro ciężki dzień, idź już spać!
Rzuciłam wzrokiem na zegarek. Już 22 ??2 godziny myślałam jak to będzie, gdy zmienię miejsce. Zmienię tylko miejsce, czy stracę przyjaciół, odnajdę się?
-Dobrze mamo. 
Zgasiłam światło, ale nic to nie dało- nie spałam do 2.
-AMELKA!!! WSTAWAJ BO ZAŚPISZ! - krzyknął tata, gdy budzik tym razem nie zadzwonił- co się dziwić jak go nie nastawiłam!
Ubrałam się na apelowo wzięłam teczkę na świadectwo i poszłam do szkoły. Po raz ostatni.



1 komentarz: