wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 3

Samolot zaraz miał ruszyć , a ja układałam sobie w głowie co będzie, gdy wrócę po wakacjach.  Teraz obierałam kurs na Walię, robiłam tak od lat , w wakacje jechałam pomagać tam starszemu Panu - Johonowi, Który był kiedyś nauczycielem w walijskiej szkole, u którego razem z koleżanką przyjechałam kiedyś na wymianę. Stary czasy - podstawówka. Odkąd byłam gimnazjalistką jeździłam mu tam pomagać- co wakacje-co roku.
Z minuty na minutę byliśmy coraz wyżej, i nagle problemy uciekały , tam w chmury, i miałam ochotę by tam zostały!
Kolejnym wielkim plusem jest to, że spotkam się tam z Karoliną i Weroniką, one też były w podstawówce na tej wymianie,  a poznałyśmy się już wiele lat temu w internecie.
Wylądowaliśmy, na lotnisku w Liverpoolu był już syn Pana Johna - Willy.
-Hello Willy - uśmiechnęłam się do rodowitego Anglika.
Na co dzień mieszka w Londynie, urodził się w Liverpoolu a wychowywał się w małym walijskim miasteczku.
- Hello Ann.- Bo tak właśnie do mnie mówili, tu za granicą. Imię Amelia, nie jest za proste, a na dodatek nie ma zamiennika.
Więc tu - poza granicami naszej pięknej Polski jestem - Ann.
-How are You?
Beznadziejnie drogi Willu, przeprowadziłam się nikogo nie znam i straciłam przyjaciółki!-pomyślałam
-Thanks, good, and You?
-Thanks, good too.
Wsiedliśmy do auta i obraliśmy kurs : Walia
Tam w małej miejscowości nad wodą czekał już Pan John i moje kochane przyjaciółki!
-Good morning mr. John
John wpadł w euforię , wyściskał mnie mocno i zaprosił nas do salonu gdzie siedziały już Karolinka, i Weronisia!
Siedzieliśmy przy herbatce i ciasteczkach i rozmawialiśmy godzinami.
John Carlos, bo tak się nazywał Pan u którego mieszkać miałam przez kolejne 2 miesiące.
Jest on byłym nauczycielem geografii, obecnie na emeryturze.
Wieczorem razem z dziewczynami i Willim poszliśmy na spacer!
-Tu jest pięknie -powiedziałam do Karoliny.
-mogłabyś tu zostać? zostawić wszystko?- zapytała zdziwiona.
-A co ja mam do teraz stracenia...


niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 2

Łzy płynęły ciurkiem. Żegnamy się! To koniec naszej klasy, to teraz historia, to teraz inna szkoła , to teraz inne miejsce. Każdy idzie w swoją stronę. Podziękowaliśmy naszej wychowawczyni i ..rozeszliśmy się! ostatni  powrót z tej szkoły.Weszłam tylko na chwilę do domu. Po ostatnią torbę. Auto taty stało już pod blokiem. I nie tylko ono... Były tam moje przyjaciółki! Wszystkie! No prawie...
-Amelka!!!!! Proszę ...- płakała Ania
Słuchałam dziewczyn, ich płaczu , a i tak wzrokiem szukam Asi. Nie ma jej?
 Wsiadłam do auta, otworzyłam jeszcze okno, było mi przykro, że nie przyszła.
-STÓJJJJJJJJJJJ! STAĆ! AMELIA!!!!!- usłyszałam , gdy tata odpalał już auto.
-AŚKA!!!!-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami od samochodu. Stałyśmy w swoich objęciach dobre 10 minut.
-Będziesz dzwonić?
-Będę! Codziennie!
-Obiecujesz?
-OBIECUJĘ!
-Amelka musimy jechać- powiedział tata urywając nam rozmowę.
-Jadę!
-Żegnaj.
-Wrócę.
-Przyjadę!
Jechaliśmy. Kolejne kilometry, jedna setka , druga, trzecia.. byliśmy już coraz bliżej. Bliżej a zarazem dalej.
W radiu leciała piosenka:
 "   Uciec pociągiem od przyjaciół, 
Wrogów, rachunków, telefonów. 
Nie trzeba długo się namyślać, 
Wystarczy tylko wybiec z domu.       " 
https://www.youtube.com/watch?v=jxkN1okJknk

Nie wiedziałam czy dobrze robię. Spełniam marzenia. Robię to co zawsze chciałam to o czym marzyłam całe życie.
Podjechaliśmy pod dom dziadków w którym miałam mieszkać przez kilka tygodni. Potem miałam wprowadzić się do mojej małej kawalerki na moim starym osiedlu. 
Dziadkowie byli szczęśliwi "ich Amelka wróciła" A ta Amelka.. też był w pełni szczęścia, ale musiała coś poświecić by spełnić marzenie! Teraz miała się przekonać , czy było warto.
Pożegnała Kraków. Przyjaciół. Szkołę. Ale nie mogę do tego wracać! Nie mogę też zapomnieć!

No i zostawiłam rodziców i brata... 
-Babciu ja wyjdę na chwilę.
Wyszłam, niech widoki tego miasta doprowadza mnie do stanu w którym będę wiedziała , że zrobiłam dobrze.
Podeszłam pod moją przyszłą szkołę.
-Witaj. Bądź dla mnie dobra..


sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 1

Budzik znów zadzwonił sprawiając, że tego dnia znowu będę śpiąca w szkole.
Ostatni dzień nauki, jutro zakończenie, a potem... Pa Pa Kraków!
Ubrałam się , zjadłam śniadanie i spakowałam torbę na ostatni tu trening z piłki nożnej z moja kochaną drużyną z którą wygraliśmy wszystko co się dało wygrać, przez co ustanowiłyśmy nowy szkolny rekord. 
Wyszłam z domu i na skrzyżowaniu ulic spotkałam koleżanki. Razem powędrowałyśmy do szkoły. Lekcje ostatniego dnia to kompletny LUZ!Ostatni był WF.
Weszłam na salę gdzie atmosfera była już gęsta. Wszystkie nie mogły a raczej nie chciały się pogodzić , że wyjadę. Zapewnienia , że będę pisać lub dzwonić nic nie dawały, jakbym mówiła do ściany.  Siatkówka. Jakby to był szok, że znowu gramy w Siatę. Kolejne moje "genialne" zagrania, serwy i podania doprowadzały nawet mnie do napadów śmiechu. Godzinę później przyszłyśmy na trening. O dziwo! Wszystkie obecne! wszystkie ! Bez wyjątku! Każda z nas! Grałyśmy na 100 % tak jak zawsze by były tego efekty! Byśmy były z siebie dumne! 
Zmęczone, zmachane marzyłyśmy tylko o prysznicu! O 17 umówiłyśmy się z dziewczynami na pizze , kino i spacery po Krakowie!
Ubrałyśmy się , przyszykowałyśmy i wyszłyśmy "na miasto"
-A pamiętacie jak... A pamiętacie gdy ... A on wtedy! - tak własnie wspomnieniowo minął nam ten miły ciepły wieczór! Gdyby nie te komary... Ehhhh NIENAWIDZĘ!
Gdy o 20 byłam już w domu spojrzałam przez okno, na zapakowane kartony i prawie pusty pokój. Jedna łza popłynęła a za nią jakby wzięły przykład reszta. To koniec jakiegoś etapu życia, tam będę jak każda inna. Nie będę budziła zdziwienie gdy będę mówić , że jestem z Piły. Tam będę zwykłą Amelką , która przyjechała z większego miasta by uczyć się w mniejszym- jak już to tylko to będzie wzbudzać zdziwienie!
Tylko. 
-Amelia?- zapytała mama
-Tak?
-Gotowa? Jutro ciężki dzień, idź już spać!
Rzuciłam wzrokiem na zegarek. Już 22 ??2 godziny myślałam jak to będzie, gdy zmienię miejsce. Zmienię tylko miejsce, czy stracę przyjaciół, odnajdę się?
-Dobrze mamo. 
Zgasiłam światło, ale nic to nie dało- nie spałam do 2.
-AMELKA!!! WSTAWAJ BO ZAŚPISZ! - krzyknął tata, gdy budzik tym razem nie zadzwonił- co się dziwić jak go nie nastawiłam!
Ubrałam się na apelowo wzięłam teczkę na świadectwo i poszłam do szkoły. Po raz ostatni.



czwartek, 23 stycznia 2014

Prolog.

-Na pewno chcesz zostawić to na co pracowałaś tu 13 lat!? - krzyczała podnosząc głos i mieszając go ze łzami Asia.
-Aśka! Ja i tak bym tam kiedyś wróciła!
-Ale teraz! TERAZ??
-To jest najlepszy moment, Wy zaczniecie nowy etap i ja.
Zapakowałam płacząc kolejny karton.
-A nie pamiętasz... tych wszystkich chwil spędzonych w szkole z NAMI! Nie będzie ci ich brakować?- zapytała przyjaciółka tym razem spokojnie.
-Będzie, cholernie mi ich będzie żal! Ale my się nie rozstajemy! To tylko kilometry!
-Tylko...
Naszą konwersację przerwał mi sms od Karoliny.
-Tak.. teraz internetowe przyjaciółki są ważniejsze... - parsknęła
- Asiu! To idealny wzór, że kilometry to tylko liczby!
W pokoju nastała niezręczna cisza.
-Przepraszam...ale wiesz, że nie umiem się z tym pogodzić...
-Poradzimy sobie! Obiecuje!
Wspominając pakowałyśmy kartony dalej. Zostało na biurko tylko parę książek i teczka na świadectwo.
-Już pójdę. pa!
-Dziękuję!
- Do jutra!!! Mamy niesamowitą niespodziankę
Jest tylko czas na zadanie sobie pytania - Jak to teraz będzie?
Zmieni się tylko położenie?
Czy może całe życie wywróci się do góry nogami.
Czy nie zatęsknię?
Nie stracę?
To będzie moment, chwila - zmiana.
Tylko żadne z nas nie wie jak to się skończy!
Jak?
Z jednej strony spełnię marzenie z drugiej opuszczę bliskich...

Bohaterowie

Amelia Starska - 16 letnia nastolatka mieszkająca w Krakowie, marząca o zmianie miejsca zamieszkania , a mianowicie powrót do swojego rodzinnego miasta. To nie takie proste...

Joanna Karo - najlepsza przyjaciółka Amelii, nie radzi sobie z myślą, że ta chce wyjechać z jej rodzinnego Krakowa.


 Karolina Saska i Weronika Piko - dwie przyjaciółki Amelii, które poznała w internecie.




Anna Stawek - koleżanka Amelii, która również marzy o wyjeździe z nią do miasta, o którym tyle jej opowiadała.